﻿<title_newspaper=”Trybuna Ludu”> 
<title_article=”Listy, które zbliżają”> 
<author_1=”Natalia Obrębska”>
<author_2=””> 
<language=”pl”> 
<style=”press”>
<year="1954">
<month="7">
<date=”1954-07-17”>
<period=”d”>
<status=”1_obieg”>
<support=”paper”>
Wiele jest książek w bibliotece szkolnej — około 8 tysięcy tomów, chętnie czyta je młodzież — na jednego ucznia przypada w roku szkolnym około 40 książek. Ich treść niejednokrotnie była tematem zażartych sporów i dyskusji, budziła najszlachetniejsze porywy i uczucia, kształciła i wychowywała. 
„Młoda Gwardia” — jak bliska jest ta książka młodzieży pułtuskiego liceum. Jej bohaterowie to drodzy przyjaciele uczniów. Dumą napawała ich nieustraszona odwaga i niezłomność krasnodońskich komsomolców, głęboki był żal po ich śmierci i silna nienawiść do faszystowskich morderców. Ta książka nie skończyła się na ostatniej karcie. Żywo interesowała się młodzież losem tych, którzy pozostali przy życiu, Iwanem Turkieniczem, Żorą Arutuniancem. Walą Borc...
Drogi jest uczniom pułtuskiego liceum Iwan Turkienicz. Ze czcią wspominają nazwisko tego, który złożył swe życie w ofierze, walcząc z hitlerowskim najeźdźcą. Wiedzą o tym, że w pobliżu Rzeszowa, w Wilkowyi, daleko od ojczystego domu, ale na przyjaznej ziemi, spoczywa bohater „Młodej Gwardii”, który gorąco kochał ojczysty kraj i głęboko pojmował sens słowa internacjonalizm. Społeczeństwo polskie wzniosło bojownikowi Krasnodonu piękny pomnik, a młodzież ubiera grób swego towarzysza kwiatami.
Z Żorą Arutuniancem łączy młodzież pułtuskiego liceum serdeczna przyjaźń. Gdy przed dwoma laty uczniowie wysłali do niego pierwszy list, odpowiedź nadeszła szybko. Na uroczystym apelu, na którym obecni byli także przedstawiciele innych pułtuskich szkół, odczytany został list Aruturiancia i odpowiednie fragmenty z „Młodej Gwardii”, w których występuje krasnodoński komsomolec.
Hymnem Światowej Federacji Młodzieży Demokratycznej zakończyło się święto pułtuskiego gimnazjum.
Z listów Arutunianca młodzież dowiaduje się o dalszych losach pozostałych przy życiu młodogwardzistów.
„Było nas 104, a pozostało — 8. Wala Borc jest wykładowcą w Moskwie, Olga i Nina Iwancowe — w partyjnej pracy, jedna z nich mieszka w Woroszyłowgradzie. druga w Krasnodonie... a ja pracuję w Komsomole”
 </support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
